Artyści, których podziwiam vol. 2- Florence Welch.

źródło: wikipedia.org

Florence Welch, a właściwie Florence Leontine Mary Welch to niezwykle uzdolniona, brytyjska piosenkarka urodzona w 1986 roku w Londynie. Możecie ją kojarzyć z zespołu Florence and the machine, w którym śpiewa od 2007 roku. Posiada piękny, mocny głos, który profesjonalnie określony jest jako mezzosopran. Florence nie tylko tworzy muzykę z gatunku indie rock, ale także samodzielnie pisze teksty piosenek, tworzy poezję, a nawet wydała własną książkę “Useless Magic“, gdzie oprócz wierszy i tekstów muzycznych znajdziemy także jej szkice i malunki. Jako ciekawostkę powiem Wam, że Florence była odkryciem muzycznym Davida Gilmoura z kultowej grupy Pink Floid.

Jak to się zaczęło?

Florence poznałam kilka lat temu i uznałam, że zarówno muzyka, jak i styl wokalistki bardzo podchodzą pod mój gust muzyczny i estetykę wizualną. Uwielbiam nietypowy styl artystki, który jak sama określiła jest połaczeniem znanej z legend arturiańskich Pani z Shalott i tajemnicznej Ofelii z szekspirowskiego Hamleta. Nosi długie, zwiewne sukienki inspirowane stylem boho i hippie. Uwielbia peleryny, które kojarzą jej się ze skrzydłami i wolnością. Jak sama twierdzi, zawsze inspirował ją motyw odlatujących ptaków. Została okrzyknięta królową stylu vintage. Długie, ogniście rude włosy kontrastują z bladą cerą i strojami, głównie z ciemną zielenią i czerwienią. Osobiście uważam, że Florence jest autentyczna w tym, co przekazuje w swojej muzyce, w bogatych tekstach, które mają konkretny przekaz. Jest wyrazista, barwna i charyzmatyczna. Od dziecka goniła za światem fantazji, czytając wiele książek. Inspirowały ją wróżki, magia, czarownice i inne fantazyjne wyobrażenia, które z czasem ukształtowały ją jako artystkę, tworząc jej niesamowity styl.

źródło: gotceleb.com

Florence dawniej, a dziś..

Nie każdy wie, że delikatna i wrażliwa Florence, która na scenie tryska energią i wydaje się bardzo pozytywna, przez lata zmagała się z narkotykami i uzależnieniem od alkoholu. Pierwszy raz po ecstasy sięgnęła w wieku szesnastu lat nie radząc sobie z cierpieniem po stracie bliskich osób. Stwierdzono u niej zaburzenia psychosomatyczne. Do tych problemów doszedł również alkohol, w którym próbowała znaleźć ukojenie. Jedyną rzeczą, która trzymała ją na powierzchni była muzyka. Pozwalała przegonić demony i skupić się na rozwoju i pracy. Florence inspirowała się różnymi artystami m.in Kate Bush, Annie Lenox, zespołem Green Day oraz Nirvaną. Nie mogąc odnaleźć się w pierwszych zespołach, występowała głównie po klubach i pubach. Właśnie tam, w oparach alkoholu Florence stworzyła swoje przyszłe przeboje “Cosmic Love” i “Shake it Out”. “Byłam młoda, głupia i nieodpowiedzialna”- tak Florence wspomina swoje pierwsze lata występowania. Imprezy, picie na umór i występy, gdzie nie mogła śpiewać. chwiała się na nogach i kończyła w domach obcych osób, tak to się czasem kończyło. Artysta nigdy nie skończyła studiów. Nauka ją nudziała. Długo poszukiwała własnej ścieżki kariery. Dopiero w 2005 roku postanowiła podjąć walkę o siebie i zmienić swój dotychczasowy styl życia. Od 2007 roku zaczęła tworzyć muzykę z grupą, którą spontanicznie nazwała Florence and the machine”. W bardzo szczerym wywiadzie wyznała:

“Pokazanie ludziom tej strony siebie, która jest dla ciebie tak przerażająca, i zaakceptowanie tego przez nich z miłością, i śpiewanie tego z ludźmi było naprawdę wielkim katharsis” –

Autentyzm w muzyce

Utwory Florence przeładowane są emocjami. Bardzo często pojawia się w nich ból , strach przed samotnością i frustracja. Widać, że artystka zmagała się z wieloma demonami tj. złamane serce, utrata najbliższych i depresja, jednak dzięki pokazaniu tak silnych, często negatywnych emocji artystka była w stanie zbudować swój pełny obraz. Pokazanie prawdy o sobie w tekstach tworzy jest autentyczność jako artystki i sprawia, że wiele osób może identyfikować się z podobnymi przeżyciami.

Moje ulubione piosenki wokalistki to “Heavy in your arms”, “Never let me go” i “Seven Devils”. Styl na płytach Florence and the machine można określić jako połaczenie mroku i romantyzmu.

Piosenki Florence możecie kojarzyć z wielu telewizyjnych produkcji tj. Wielki Gatsby, Osobliwy dom pani Peregrine, a także z seriali – Pamiętniki Wampirów oraz Chirurdzy.

Na koniec recenzja książki “Useless magic” w języku angielskim, jeżeli by kogoś interesowało 🙂 Osobiście postaram się dopaść książkę i sama się nią z Wami podzielić, jednak muszę poczekać na dodruk, a tymczasem odsyłam Was tu:

Mam nadzieję, że mój kolejny wpis z serii “artyści, którzy mnie inspirują” przypadł Wam do gustu. Zwykle lubię twórczość charyzmatycznych, utalentowanych osób, które w jakiś sposób idą na przekór modzie i obowiązującym trendom. Taka właśnie jest według mnie Florence. I zdaję sobie sprawę, że zarówno ona sama, jak i jej muzyka niekoniecznie spodobają się każdemu odbiorcy. Niemniej zachęcam do komentarzy. A może chcecie podzielić się, kto dla Was jest inspirującym artystą? 🙂

Wasza Wiedźma 🙂

13 odpowiedzi do “Artyści, których podziwiam vol. 2- Florence Welch.”

  1. Florence jest świetna i nie do podrobienia, chociaż według mnie z czasem coś zaczyna się już powoli powtarzać. Ale ze śmiesznych rzeczy, które przychodzą mi do głowy, gdy tylko słyszę o niej, przypomina mi się moja koleżanka. Miała świra na jej punkcie do tego stopnia, że zaczęła nosić fryzury na jej podobieństwo. 😂 Co było zabawne, bo o ile do samej Florence zarówno kolor, jak i ścięcie w miarę pasowało (mowie teraz o tych frędzlach, które miała) o tyle znajoma wyglądała śmiesznie. Natomiast dzięki temu poznała swojego męża, dla którego artystka była ideałem i dziś są już dwa lata po ślubie. 😊 Taka historia. 😂

    1. Świetna historia 😀 Ja nie potępiam Twojej koleżanki, bo sama przez długie lata nosiłam rude włosy, takie niemalże czerwone. Czułam się w nich bardzo dobrze. Zazdrościłam rudowłosym dziewczynom, które miały taki kolor naturalnie i blondynkom, które ze swojego koloru mogą przejść na niemalże każdy. Przy moich ciemnych włosach uzyskanie żywego koloru nie zawsze się udawało. Ahhh ta młodość 😀

    1. Oh tak, jest bardzo niezwykła i właśnie dlatego chciałam o niej napisać 🙂 Lubię takich niebanalnych wrażliwców jak ona 🙂

  2. Świetnie Pani oddała jej osobowość. Ja również jestem fanką osób, które mają odwagę iść w zgodzie ze sobą pod prąd. Mówią na to nonkonformizm. Zawsze zastanawiam się, jak tacy artyści jak Florence radzili sobie na początku kariery, gdy na pewno wielu złośliwych podcinało im skrzydła. Pozdrawiam

    1. Dziękuję 🙂 Starałam się oddać wszystko to, co ukształtowało ją jako artystkę i osobę, aby mieć pełen obraz. Wielu artystów wpada w sidła sławy, nie umie poradzić sobie z presją otoczenia, życiem w ciągłej trasie, z pokusami takiego życia. Fajnie, że Florence udało się wyjść na prostą mimo przeciwności. Nie poddała się i walczyła o siebie i swoją karierę.

  3. Również ją uwielbiam! Byłam nawet na koncercie, jest fenomenalna. Taki wulkan pozytywnej energii:)) nie wiedziałam jednak, że zmagała się z uzależnieniami. Bardzo ciekawy artykuł, dziękuję Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *